O mnie

Nie wiem jak ona to robi.

To tytuł książki autorstwa Allison Pearson, lekkiej lektury ze szczyptą humoru, przy której niejedna kobieta może się poczuć, jak jej bohaterka. Czytałam ją dawno temu, jako młoda dziewczyna, jeszcze bez dzieci, kiedy zaczynałam swoją przygodę z własną działalnością gospodarczą. Książka wydawała mi się zabawna i lekko przekoloryzowana, ale wywołała u mnie i śmiech i łzy, więc w wolnych chwilach – polecam, gdyż każda z Nas znajdzie w niej coś dla siebie.

Słowa tytułowe są mi teraz bardzo bliskie, ponieważ bardzo często je słyszę – NIE WIEM JAK TY TO ROBISZ. Jak łącze rolę mamy dwójki małych dzieci (młodą wciąż karmie piersią) szefowej i pracownika, studentki piszącej pracę dyplomową. A do tego zaczęłam swoją przygodę z pole dance ?!.

I jeszcze ten blog i to parentingowy ? Ile godzin ma moja doba? I na dodatek nie ma wokół nas pomocy w postaci dyspozycyjnych babć czy cioć, czy innych bliskich lub dalszych krewnych. No więc jak?

Mówi się, ze za sukcesem każdego mężczyzny stoi mądra kobieta i vice versa. Moją szyją nadającą kierunek mojego postrzegania i działania jest Piotr – mój mąż, niezmiennie na stanowisku od 2011 roku. Jako małżeństwo mieliśmy już wzloty i bolesne, acz chwilowe, upadki, które były, są i pewnie jeszcze będą, ale nie zmienia to faktu, że stanowimy świetny zespół i całkiem zgraną rodzinę. Bez niego byłabym dobrą kosmetyczką i tyle. Bo to dzięki niemu otworzyłam salon, bo uwierzył we mnie mocniej, niż ja kiedykolwiek uwierzę. Zmotywował do pójścia na studia i zgodził się na wieczorne wyjścia dwa razy w tygodniu na treningi pole dance.

Tata niezbędnik

Oczywiście to wiąże się z długimi wieczorami w towarzystwie dwójki nicponiów- 3-letniego Łukasza i kilkumiesięcznej Gai.

To On obrabia, kadruje, zamieszcza zdjęcia, teksty, a nawet dodaje swoje „trzy grosze” na blogu i Instagramie. Doradza, czyta, szkoli się w prowadzeniu bloga. Niejednokrotnie jedną ręką przewijając Gaję, drugą rysując coś z Łukaszem a trzecią pracując zawodowo na własnej działalności. I widzicie?

W moich oczach ma przynajmniej kilka rąk jak bogini Sheeva czu monstrum Goro z Mortal Kombat.

Żeby nie było tak słodko, czasem mam ochotę zakopać go w ogródku (razem z konsolą X-box) za maruderstwo (które w genach przekazał synowi) i zmienne nastroje niczym kobieta w ciąży. A co to się działo, kiedy ja byłam w ciąży.

Zapewne nie raz o tym napiszę. Bądźcie czujni! Będzie się działo.

Twarz pięknej kobiety umalowanej czerowną szminką, w lekkim uśmiechu
MamaNaObrotach.pl – Magdalena Matyga-Kruk